• 8 grudnia 2022

Jak makijaż pomógł mi przetrwać studia

Nie jestem jak Elaine Showalter. Profesor z Princeton, czczona za pionierską pracę w dziedzinie krytyki feministycznej, Showalter pisała o wszystkim, od anarchii seksualnej po wiktoriańską histerię. Wśród jej mniej cytowanych prac jest jednak trzystronicowy esej, pozbawiony przypisów, który utkwił mi w głowie jak zapach ciężkich perfum. Został on opublikowany w Vogue. Wydrukowany w schludnych podwójnych kolumnach w grudniowym numerze z 1997 roku, "The Professor Wore Prada" prowadzi nas przez znakomitą "karierę literatury i szminki" Showalter, od artykułów, których była autorką, po tubki Revlonu, które po drodze zgromadziła. Szczególnie jedna linijka, o której nie mogę przestać myśleć. Showalter mówi: "Pamiętam, co miałam na sobie na egzaminie doktorskim (małe białe buty Courrèges), jak również pytania, z których wyszłam zwycięsko".
 
W ogóle nie jestem osobą zajmującą się literaturą angielską: pracuję nad Chinami przednowoczesnymi. Ale moje badania dotyczą kobiet i książek - kobiet czytających książki, piszących je i wpisanych w nie, zniekształconych w dziwne dydaktyczne kształty przez autorskie skłonności mężczyzn. I tak przeczytałam całkiem sporo Showalter. Jej artykuł w Vogue'u pozostaje jednak moją ulubioną rzeczą, którą napisała. Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tym esejem, byłam w trakcie nauki do własnych egzaminów ustnych - czterech lat studiów magisterskich zakończonych jednym, bardzo stresującym egzaminem. Cały semestr spędziłem na czytaniu gęstej, opatrzonej grubymi przypisami książki dziennie, pisząc do późna w nocy neurotyczne, tysiącsłowne streszczenia. Żyłem na przesiąkniętych solą stekach z mikrofalówki firmy o mylącej nazwie Freshly i zajadałem się sporadycznymi batonikami Kind wykradzionymi z biura mojego partnera. W tygodniu poprzedzającym egzamin miałem już dwieście stron notatek. Moja skóra również wyglądała na naznaczoną wściekłymi marginaliami: na policzkach, czole i brodzie pojawiły się białawe krosty, jakby każdy argument, który przeanalizowałem, odcisnął się na mojej twarzy. Jestem cztery lata po "zaliczeniu" moich własnych egzaminów ustnych i w przeciwieństwie do Showaltera nie pamiętam ani jednego pytania, które mi zadano. Nie pamiętam butów, które miałam na sobie - jestem pewna, że o wiele mniej efektownych niż Courrèges. Nie pamiętam też, którą sukienkę zapinałam drżącymi palcami na nerwowy pot, który spływał mi po kręgosłupie.
 
To, co pamiętam, to makijaż. Później tego dnia, po tym, jak moi egzaminatorzy pogratulowali mi, a mój doradca wysłał mnie do domu z uroczystą butelką szkockiej, opublikowałam to na Facebooku: Zdałam egzaminy ustne za pomocą magicznego myślenia, czyli nosząc w dniu egzaminu szminkę Perfect Score (średnio-ciemna, chłodna czerwień o satynowym wykończeniu) i zapach Luctor et Emergo (nuty zielonej trawy, białych kwiatów, wanilii, migdałów, wiśni, tytoniu i "szlachetnych drzew"). Luctor et Emergo to po łacinie "walczę i wyłaniam się", zauważyłem w komentarzu - mój go-to zapach dla wszystkich rzeczy trudnych i ważnych, że flip od strachu do triumfu w momencie, że jesteś z nimi skończył. Zamiast kropki, zakończyłam swoje zdanie emoji szminki. Lucia Tang Prawda jest taka, że cały kształt mojej kariery absolwenckiej, w pamięci, wygląda mniej jak sylabus, niż jak wózek do Sephory. Oczywiście, uczyłam się pilnie. Ale w większości przypadków bardziej pamiętam makijaż, który nosiłam, niż książki, które czytałam, a na pewno bardziej niż prace, które pisałam. Mój program doktorancki nauczył mnie, jak analizować trudne źródła, jak kształtować prozę zgodnie ze standardami argumentacji historycznej. Ale kiedy uczyłem się myśleć jak uczony, nauczyłem się również, jak używać makijażu z pewnością siebie, która sprawiała wrażenie rygorystycznej, a nawet lingwistycznej.
 
Poprzez bogate słownictwo matów i błyszczyków, nadawałam mojej twarzy znaczenie, jak historyk nanoszący adnotacje na tekst. Pod miękkim i woskowym naciskiem tubek szminki, moje niedokładne ciało stało się powierzchnią gęstą od intencji. Zanim kupiłam Perfect Score - krwistoczerwone zaklęcie, rzucone w pigmencie, na dobry egzamin - moim ulubionym kolorem ust był Chanel Pirate. Nosiłam tę jedwabistą, chłodną czerwień na każdą konferencję, na której przemawiałam, zabierając tę samą błyszczącą czarną tubkę do Londynu, Ann Arbor, Los Angeles. Do pracy w bibliotece preferowałam atramentowo-błękitne usta. A kiedy pisałam w nocy, smarowałam usta szarością lub odcieniem taupe, aż miałam usta posągu, napięte od wysiłku wydobywania wglądu w nieprzejrzysty tekst. Pozwoliłam, by moje czoło pokryło się smarem, ale co kilka godzin zatrzymywałam się, by ponownie nałożyć te chłodne odcienie łupków - tak łatwo ścierały się na brzegach moich Starbucksów DoubleShots.
 
Moje podejście do makijażu było jak robienie notatek: nie było to sięganie po piękno, ale metoda na zapisywanie wiedzy na skórze. Pewnego razu pojawiłam się na godzinach pracy, aby omówić "jadeitowe oblicza" przypisywane mędrcom sprzed Qin, z błyszczącą żółto-zieloną mazią na policzkach. Moje podejście do makijażu było jak robienie notatek: nie było to sięganie po piękno, ale metoda zapisywania wiedzy na mojej skórze. W jednym z wczesnych chińskich tekstów, które studiuję, ludzie - kobiety, ale także mędrcy i królowie - "ozdabiają" się cnotą zamiast pudrem i jedwabiem. To było kolejne spostrzeżenie, które próbowałam przełożyć na twarz dnia, a raczej pory roku.
 
W semestrze, w którym zdawałam egzaminy ustne, przestałam nosić makijaż. Nie wszystko naraz: najpierw puder, potem rozświetlacz, potem róż, usuwając jedną warstwę makijażu tygodniowo. W ciągu ostatnich kilku miesięcy przed egzaminem spotykałam się z członkami komisji z cerą pozbawioną blasku i nagą, z trądzikiem widocznym jak maleńkie cyfry na końcu notatki. Moja naga twarz była wizualnym skrótem tego, jak ciężko pracowałam, tak celowym i starannym jak kontur kości policzkowych. To był makijaż, jeśli makijaż nie jest materiałem czy techniką, ale okazją: twarz uczyniona czytelną jak cnota przednowoczesnego monarchy, na którą należy spojrzeć w określony sposób, w określonym czasie. Ale w dniu egzaminu nałożyłam to wszystko z powrotem. Zmagałem się i wyłoniłem. I dostałem mój doskonały wynik. 5 trendów w makijażu, które są przyjazne dla delikatnej i brązowej skóry latem

Share :

Może Cię zainteresować